Nazywam się Agata Puk

i pokazuję jak żyć zdrowo… z przyjemnością! Wierzę, że ten blog może inspirować Was do zdrowych wyborów.

  -  Styl życia   -  Dzień z życia mamy i blogerki

Dzień z życia mamy i blogerki

Prowadzę firmę już od prawie trzech lat i cieszę się, że mogę pracować praktycznie z każdego miejsca, w którym znajduje się mój laptop. To ogromne ułatwienie, bo nie tracę czasu na dojazdy do pracy i mogę pracować o dowolnej porze dnia. Jeszcze będąc w ciąży wiedziałam, że w moim przypadku nie sprawdzi się branie urlopu macierzyńskiego tuż po urodzeniu córki, bo bycie blogerem to praca, w której nie można zrobić sobie rocznej przerwy. A nawet gdyby taka opcja była możliwa, to pewnie nie skorzystałabym z niej, bo to co robię przynosi mi dużo radości. Wiedziałam od początku, że po porodzie chcę nadal aktywnie działać w sferze zawodowej, nie miałam jednak pewności, jak będzie to wyglądało w praktyce. Cieszę się, że dzięki temu, że pracuję z domu, to udaje mi się pogodzić opiekę nad córką z prowadzeniem bloga i firmy. Na co dzień pełnię wiele różnych ról, a bycie mamą, partnerką i swoim własnym szefem to jedne z moich najważniejszych życiowych ról. W tekście przedstawię też nowego T-Crossa, który towarzyszył mi w różnych życiowych zadaniach. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda mój dzień, to zapraszam na wpis!

Moje życiowe role – mama, partnerka i właścicielka psa

Pobudka 8-9

Kiedy byłam w ciąży, to po cichu miałam nadzieję, że moja córka będzie dzieckiem, które śpi w swoim łóżeczku. Życie zweryfikowało moje plany, bo córka woli spać w łóżku z nami. Nie przewidziałam także tego, że będzie mi się to podobało. Dzięki wspólnemu spaniu karmienie jej w nocy nie jest uciążliwe, bo od razu po karmieniu zasypiamy razem w łóżku. Mam to szczęście, że córka rano dosyć dobrze śpi i wstaje około ósmej lub dziewiątej nad ranem. Wtedy zaczynamy nasz dzień i pierwsze co robimy to zabawy w łóżku. Następnie wstajemy, witamy się z naszym psem (który wcześniej był już na pierwszym spacerze z moim partnerem) i zaczynamy poranną toaletę.

Kawa i śniadanie 9:30

Jestem fanką kawy i codziennie parzę ją w taki sam sposób w dripperze. Do kawy zawsze dodaję mleko sojowe i nigdy jej niczym nie słodzę. Jeśli poranek zaczyna się bez tego rytuału, to czuję się wybita z rytmu i cały dzień trudno mi się ogarnąć. Lubię przyrządzać szybkie śniadania, więc często w lodówce czeka na mnie nocna owsianka, którą dzielę się z córką. Odkąd zaczęłam rozszerzać córce dietę, to posiłki są naszym czasem na poznawanie nowych smaków. Nie przyrządzam jednak wymyślnych potraw mojemu dziecku – zwykle je ona to samo, co ja – owsiankę, świeże owoce sezonowe, jogurt.

Czas na zabawy i spacer 10-12

Uwielbiam spacerować z córką i ta forma aktywności wyjątkowo nam służy. Spacery to dla mnie czas na relaks, ale lubię też na spacerach słuchać podcastów związanych z rozwojem zawodowym lub osobistym, bo wtedy czuję, że wykorzystuję ten czas podwójnie – jestem z córką i zdobywam wiedzę. Kiedy córka była młodsza i jeździła w gondoli, to spacery były głównie czasem jej drzemek. Ale odkąd moja córka spędza spacery w spacerówce, to każde wyjście jest świetną okazją do poznawania nowych miejsc. Lubimy spacerować po warszawskich Bielanach, ale po wielu miesiącach spacerów w tym miejscu trochę znudziła się nam okolica i czasem wybieramy się na przejażdżkę w inne warszawskie rejony. Warszawa zachwyca mnie swoimi parkami szczególnie wiosną i latem – odkrywaniem nowych miejsc to nasza wspólny czas.

Moje życiowe role – blogerka i swoja własna szefowa

Drzemka córki i czas na pracę 12- 13/14

Kiedyś moja córka spała najczęściej na spacerach, obecnie spacery to dla nas czas aktywności, a wyciszenia szukamy w domu. Usypiam córkę na drzemkę, kiedy jesteśmy w domu po spacerze i kiedy od jej pobudki minie około 2-3 godziny. Kiedy mała śpi, to ja zajmuję się blogiem i firmą – odpisuję na maile, wystawiam faktury, rozliczam działalność i realizuję przelewy. Przed narodzinami dziecka nie podejrzewałam, że w jedną, dwie godziny można załatwić tak wiele spraw – teraz nie mam wyjścia i staram się wykorzystać ten czas maksymalnie dobrze. Wiele zadań domowych muszę w tym czasie odpuszczać – bo nie da się jednocześnie pracować i robić prania czy sprzątać. W tym aspekcie musiałam wypracować nowe nawyki, aby w czasie kiedy córka śpi praca była priorytetem i obowiązki domowe nie zabierały mi mojego czasu na aktywność zawodową. Dlatego np. w aplikacji na telefonie ustawiłam sobie, że mój odkurzacz bezprzewodowy codziennie odkurza całe mieszkanie o siódmej rano, kiedy jeszcze wszyscy śpią. Dzięki temu nie tracę czasu na włączanie go w ciągu dnia i mam czas, żeby popracować.

Czas z córką – spacer i zabawy 14-17

Kiedy córka wstaje, to zwykle jest to czas na nasze drugie śniadanie – najczęściej są to owoce lub warzywa na parze. Po południu idziemy też z naszym psiakiem na spacer. Córka uwielbia spacerować z pieskiem u boku, choć dla mnie to duże wyzwanie, bo mój pies nie potrafi chodzić ładnie na smyczy i bardzo ciągnie. Zwykle kiedy wrócimy do domu, to udaje mi się ułożyć córkę na drugą drzemkę i zrobić pranie.

Zakupy i przygotowanie obiadu 17-18

Staram się tak organizować sobie codzienność, aby zakupy nie zajmowały mi dużo czasu w ciągu tygodnia. Wolę więc raz na tydzień pojechać do sklepu i wspólnie z rodziną zrobić większe kuchenne zapasy, aby potem codziennie nie tracić zbyt wiele czasu na zakupy. Wyjątkiem są warzywa i owoce sezonowe, bo po nie mogę chodzić na bazarek nawet codziennie.

Obiadokolacja i czas z rodziną 18-20

Główny posiłek, czyli obiad jemy stosunkowo późno, bo zwykle około godziny 18, a nawet 19. Mamy w domu mnóstwo książek kucharskich, ale korzystamy z nich dosyć rzadko i w rezultacie często jemy takie same lub podobne posiłki. W moim menu królują świeże warzywa i owoce, śniadania to najczęściej owsianki lub jajecznica, a obiady to pieczone ziemniaki, tofu i warzywa. Często przyrządzam też makarony z uwagi na to, że robi się je błyskawicznie.

Kąpiel, karmienie i usypianie córki 20-20.30

Początek wieczoru to dla mnie czas, który w stu procentach poświęcam córce. Lubię nasz codzienny rytuał kąpieli, suszenia, ubierania do snu i podawania witaminy D, a potem karmienia i zasypiania. Zwykle dosyć długo karmię córkę, która zasypia dopiero około 21.30 i wtedy dopiero mam czas dla siebie.

Czas dla siebie 22-02

Dopiero kiedy moja córka śpi, to mam czas na odpoczynek lub pracę związaną z pisaniem tekstów. Kiedy mam wolny wieczór, to lubię nadrabiać zaległe książki i seriale. Wieczorami i w nocy piszę też nowe wpisy na bloga. Dopiero pod koniec dnia mam też czas na planowanie posiłków na następny dzień, a także tego, jak będą wyglądały nasze weekendy.

Wszystkie moje ja z T-Crossem

W moim aktywnym dniu i pełnieniu roli mamy, partnerki i swojej własnej szefowej pomagał mi w ostatnim czasie T-Cross, czyli najnowszy SUV od Volkswagena, który miałam przyjemność testować. Auto świetnie sprawdziło się zarówno podczas robienia zakupów, jak i załatwiania innych spraw na mieście. Z T-Crossem pojechaliśmy też na weekend poza miasto, aby złapać chwilę oddechu i pobyć razem.

Auto zrobiło na mnie duże wrażenie, bo nigdy wcześniej nie prowadziłam SUVa, więc nie miałam pojęcia o tym, jak wygodny jest to samochód. W SUVie fotele są umieszczone nieco wyżej niż w klasycznych autach, co sprawia, że prowadząc go mogłam obserwować otoczenie z pewnej wysokości, co wpływało pozytywnie na komfort jazdy.

Byłam bardzo ciekawa jak poradzę sobie z automatyczną skrzynią biegów w T-Crossie, bo wcześniej prowadziłam tylko auta ze skrzynią manualną. Okazało się, że potrzeba dosłownie pięciu minut, aby przyswoić sobie taką umiejętność. Przekonałam się, że prowadzenie auta w „automacie” jest niezwykle przyjemne i z chęcią przesiadłabym się do takiego auta na stałe.

T-Crossa polubiłam też z uwagi na to, że czułam się w nim wyjątkowo bezpiecznie nawet wtedy, gdy podróżowała z nami córka. Każdy rodzić wie, że jadąc z dzieckiem w podróż jesteśmy wyjątkowo przeczuleni na punkcie bezpiecznej jazdy. Nowy T-Cross to auto, które posiada systemy asystujące, dzięki którym jazda jest prawdziwą przyjemnością. Miałam wrażenie, że to auto dosłownie samo sunie po jezdni, a ja muszę jedynie delikatnie mu pomagać. Najbardziej spodobał mi się system ułatwiający ruszanie na wzniesieniu i Blind Spot Detection ułatwiający zmianę pasa ruchu. Poczucie bezpieczeństwa na drodze zapewniał też system Lane Assist utrzymujący samochód na wybranym pasie ruchu. 

Myślę, że to auto świetnie sprawdzi się dla aktywnych osób, które potrzebują bezpiecznego auta zarówno w mieście, jak i podczas wypadów na łono natury. Duże wrażenie robił też wygląd T-Crossa – pierwszy raz w życiu doświadczyłam tego, że ludzie przyglądają się z zaciekawieniem samochodowi, którym podróżuję. Nie dziwi mnie to, bo zarówno stylistyka, jak i oryginalny kolor przyciągają spojrzenia.

Nasza codzienność zwykle wygląda podobnie, ale lubię te nasze zwyczajne dni, kiedy możemy po prostu ze sobą być i spędzać razem dni. Oczywiście mimo, że staram się wprowadzić w życie pewne nawyki, to bywają dni całkiem oderwane od naszych rytuałów, bo każda mama wie, że z dziećmi jedyną pewną rzeczą jest zmiana. Pierwszy rok życia dziecka to czas, kiedy rozwija się ono niezwykle szybko i każdy dzień przynosi coś nowego, a ja mam okazję sprawdzać się w coraz to nowych rolach – nie tylko blogerki, ale i mamy coraz starszego maleństwa.

 

Partnerem wpisu jest Volkswagen.

 

Nazywam się Agata Puk i pokazuję jak żyć zdrowo z przyjemnością! Wierzę, że ten blog może inspirować Was do zdrowych wyborów.